Macierzyństwo :)

czyli jak dziecko zmienia kobietę (i mężczyznę)

Nauka samodzielnego zasypiania – podejście 2 6 Marzec 2010

No dobra, już jestem doprowadzona do porządku i powoli nadrabiam zaległości ;) .

Na pierwszy ogień idzie samodzielne zasypianie. Zgodnie z zapowiedziami trzeba było po pół roku od pierwszego nauczania samodzielnego zasypiania nauczyć córkę samodzielnego spania. Proces zasypiania zaczął się przedłużać w nieskończoność – szczytem było ponad godzinne siedzenie przy niej – a gdzie czas dla męża i siebie na odpoczynek?

Tak więc postanowiliśmy wprowadzić w życie metodę 1-3-5 minuty (nie wiem jak się nazywa, więc nadałam jej taką wersję roboczą ;) ). Zgodnie z tym co przeczytałam w komentarzu od jednej z komentujących – tak też zrobiłam, a dokładnie szło to tak:

  • odłożenie dziecka do łóżeczka i wyjście
  • powrót w razie płaczu po określonym czasie X i tak do skutku.

Czas X zmienia się od 1 i wydłuża przy każdym kolejnym powrocie o 2 minuty. Pierwsze podejście skończyło się po około 35 minutach, tzn. ostatni raz wracałam po 9 minutach, do 11 już nie doczekałam bo dziecko usnęło ;) . Po tym zwykle najdalej szło się do niej najdalej po 5 minutach. Teraz czasami usypia właściwie zaraz po odłożeniu (zwykle jak mąż ją odkłada ;) ), więc w granicach 10 minut mamy czas dla siebie :D .

 

Jak rocznego cycoholika nauczyć samodzielnego zasypiania? 21 Sierpień 2009

Pewnie w wielu miejscach można się naczytać, że jeśli Wasze dziecko jeszcze nie nauczyło się samo zasypiać, to czeka Was trudna przeprawa. Myślę, że przy karmieniu piersią i dziecku, które przy niej zasypia to niezłe wyzwanie wprowadzić wcześniej samodzielne zasypianie, chociaż nie mówię, ja się martwiłam co to będzie kiedy zabraknie piersi…

Myślę, że ważna jest dodatkowa osoba, która zacznie proces i nie będzie związana z karmieniem piersią, czyli nie mama ;) . Tutaj na pewno przydaje się też jakaś melodia, którą dziecko zna i potrafi je uspokoić. Czasami trzeb trochę ponosić dziecko, do uspokojenia i mozolna praca z odkładaniem. Czyli jeśli tylko maleństwo siada, od razu kładziemy powrotem. U nas zwykle kończyło się w okolicy 20 powtórzeń procedury, ewentualnie jeśli córka zaczynała płakać trzeba było wziąć na ręce, żeby uspokoić, ale w tej chwili odłożenie jej do łóżeczka i poczekanie aż zaśnie zajmuje zwykle nie więcej niż 10-15 minut. Ważne jest to, że rodzic musi posiedzieć przy dziecku aż ono zaśnie, ale myślę, że to i tak niewielka cena za samodzielne zasypianie dziecka bez konieczności noszenia i lulania.

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.