Macierzyństwo :)

czyli jak dziecko zmienia kobietę (i mężczyznę)

Jak zatrzymać laktację? 24 Sierpień 2009

Odstawienie przebiegło łatwo, gorzej z moją laktacją. Na początku było w porządku, ale po kilku dniach zaczęły się problemy z przepełnionymi piersiami i strach – ściągać? A jeśli tak nakręcę jeszcze bardziej laktacje?

Zaczęłam szukać informacji w Internecie. Trafiłam na informacje o herbacie szałwiowej, która blokuje laktację (rzeczywiście coś takiego było też na szkole rodzenia). No i herbatka w połączeniu ze ściąganiem pokarmu do momentu poczucia ulgi, to było rozwiązanie idealne. W dwa tygodnie po zaprzestaniu karmienia wszystko wróciło do normy.

 

Odstawienie od piersi – w końcu się udało :) 17 Sierpień 2009

No i udało nam się odstawić córkę. Właściwie to poszło nawet łatwiej niż się spodziewałam, ale wszystko po kolei.

Najpierw wykluczyliśmy karmienia w ciągu dnia, następnie po kąpieli zaczęliśmy dawać kaszkę z butli, to chyba były te dwa najważniejsze momenty. Do dalszego etapu były potrzebne dwie dorosłe osoby. Wieczorem przed snem ja dawałam butelkę po czym mąż przejmował płaczącą córkę i ją uspokajał i usypiał. Po dwóch dniach właściwie nie było dużego problemu, bo i ja mogłam na spokojnie po karmieniu odłożyć córkę wieczorem, tylko w ciągu dnia nie zawsze mi pozwalała się odłożyć, a  może to tylko kwestia mojej uległości na jej płacz? Od czasu do czasu próbowała się jeszcze buntować, ale mogę powiedzieć, że poszło łatwiej i bardziej bezboleśnie niż się obawiałam.

 

Syndrom odstawienia 20 Lipiec 2009

Pewnie sądzicie, że chodzi o dziecko, które ciężko przechodzi odstawienie od piersi. Jednak chodzi mi raczej o to przez co przechodzi kobieta. To chyba mi jest trudniej, chociaż nie umniejszam tutaj bólu i zagubienia dziecka w takiej sytuacji. Wiadomo, zawsze była pierś jako uspokajacz, „najlepszy przyjaciel”, przytulanka. Wiem, że dal córki nie jest to proste, ale dzielnie sobie z tym radzi, chyba w odróżnieniu ode mnie. Może dlatego nie potrafię do końca podjąć decyzji – OD DZIŚ NIE KARMIĘ, tylko staram się to robić po kroku. Nie wiem czy tak jest lepiej dla córki, może lepsza była by metoda trochę bardziej brutalna, ale biorąc pod uwagę chodzenie do pracy i to, że żadne z nas w tej chwili nie jest gotowe na nieprzespaną w 100% noc, więc robimy to małymi krokami.

Póki co sukcesem jest to, że wieczorne karmienie butelka odbywa się bez większych problemów – na sam jej widok Oliwka wyciąga rączki, że chce. Również w ciągu dnia udaje jej się podać mleko, bo bez tego nie byłoby szans na drzemkę. Póki co konsekwencja z tego odstawiania jest taka, że córka w ciągu dnia w domu szaleje w najlepsze i ani myśli spać, gdyby chociaż to przekładało się na przesypianie nocy… No cóż nie można pewnie mieć wszystkiego od razu.

A wracając do kwestii syndromu odstawienia, to chyba mój największym problemem jest to, że zabrano mi moją tajną i najlepszą broń, która zawsze działała, była dobra na uśpienie i uspokojenie, potrafiła ukoić największy  ból… no cóż w końcu inne mamy karmią butelką i też mają się dobrze, podobnie jak ich dzieci, więc nam na pewno tez się uda.

 

Decyzja podjęta – odstawiamy 13 Lipiec 2009

Pierwszy krok udało się uczynić, czyli podjęłam trudną decyzję, że zaczynam ograniczać karmienia piersią i już definitywnie odstawiam córkę. Tak, jak to zwykle bywa, plan dobry, gorzej z realizacją – w końcu pierś to świetny uspokajacz i smoczek, pomaga w zasypianiu…

No ale decyzja podjęta i trze przejść do czynów. Na początek wprowadziłam karmienie po kąpieli – nie było to proste, bo przy probie podania butelki odbywała się wojna, córka od razu odpychała butelkę, ale gdy ta trafiła już do ust problem znikał. Następnym krokiem była zamiana mleka na kaszkę – w końcu prawie roczne dziecko powinno być w stanie przespać noc… a wstawanie kilka razy w nicy na karmienie po 11 miesiącach jest już dość męczące, więc trzeba jakoś “zatankować” dziecko na noc, żeby jedzenie na dłużej starczyło. Ten element planu poszedł całkiem nieźle, w tej chwili jak tylko Oliwka zobaczy przygotowana butelkę po kąpieli już się jej domaga.

Przyszedł moment na następny kok i chyba najtrudniejszy – nie karmię już w ciągu dnia. Tutaj sytuacja okazałą się trudniejsza, bo w końcu córka domagała się tego co “jej przecież się należy”. I co tu zrobić jak nie można słuchać płaczu swojego dziecka a chce się być konsekwentnym i nie pozwalać dziecku wymuszać płaczem. Tutaj zdecydowanie pomocny okazał się mąż, który dzielnie wymyślał coraz to nowe zajęcia dla córki. Do tego Oliwka postanowiła, że jak nie ma cyca to ona nie będzie spać… gdyby chociaż to zaowocowało przespaną nocą… co to to nie! Przez całą noc odbywałam piesze wędrówki nakarmienie, odkładanie do łóżeczka, powroty, bo córka się budziła zaraz po odłożeniu i tak w kółko – to była ciężka noc, a następna wcale nie lepsza. Na szczęście udało się przetrwać weekend, a na dodatek podać córce mleko w ciągu dnia, dzięki któremu udało jej się zasnąć.

To oznacza, że widzę jasne światełko w tunelu… jeszcze długa droga przede mną, a właściwe przed nami, ale jest nadzieja, że się nam uda powoli, małymi kroczkami zrezygnować z kolejnych mlecznych posiłków.

 

Karmienie piersią, czyli dylematy matki – kiedy przestać karmić 10 Lipiec 2009

Kiedy byłam w ciąży nie zastanawiałam się jak długo mam zamiar karmić piersią, wiedziałam, że chcę karmić i fajnie by było dokarmić chociaż do pół roku, a najlepiej do roku. Nie nastawiałam się jakoś mocno na to, że muszę karmić, ale też nie chciałam się od razu poddać w razie problemu. Los potoczył się tak, że nie miałam żadnych problemów z laktacją i karmieniem córki, więc właściwie to ja muszę podjąć decyzję jak długo chcę karmić… i tutaj pojawia się największy problem.

To niesamowite uczucie karmić dziecko piersią, chociaż muszę przyznać, że wcale nie wydaje mi się to czymś naturalnym. Ie wiem jak to opisać. Po prostu wszędzie jest tyle zdjęć i reklam, na których widać dzieci karmione butelką, że dziecko przy piersi wcale nie wydaje się być takim standardowym widokiem.

No dobrze, ale nie o tym miała być mowa. Mój los potoczył się tak, że nie miałam dylematu czy walczyć o laktację, a córka nie chciała mnie wymienić na butelkę mleka ;) . No i problem w tym, że córka nie przejawia chęci odstawienia mamusi… więc nie pozostaje nic innego jak podjąć samej taką decyzję. Problem w tym, że nie za bardzo wiem jak się do tego zabrać. Duża cześć posiłków została już zastąpiona stałymi, ale nadal są poranne, wieczorne i nocne karmienia, których nie potrafię wykluczyć i zupełnie nie mam pomysłu jak je zastąpić czymś innym…

 

Karmić piersią – TAK! Ale czy Publicznie?! 8 Lipiec 2009

Pamiętam, że patrząc na mamy, które bezproblemowo karmiły piersią w miejscy publicznym zawsze mnie zastanawiała i byłam przekonana, że nigdy się nie zdecyduję na takie postępowanie, że będę wychodzić gdzieś do innego pokoju na karmienie i że nie będę karmić poza domem. Oczywiście jak wiele innych poglądów ten został szybko zweryfikowany przez życie.

Wyszliśmy z córką na spacer, była nakarmiona i radosna. Przy okazji poszliśmy na obiad, spokojnie udało nam się nawet zjeść i wszystko wyglądało dobrze. Spokojnie wyszliśmy z restauracji i zmierzaliśmy do domu kiedy Oliwce włączył się alarm jedzeniowy. Niestety do domu został jeszcze kawałek… gdyby zapłakała minutę wcześniej nie byłoby problemu, w restauracji można było zrobić to dyskretnie, a teraz na środku ulicy? Przede wszystkim trzeba znaleźć choć kawałek miejsca aby usiąść. Udało mi się dotrzeć do ławki i tam nakarmić dziecko. Zupełnie mi nie przeszkadzało, ze ktoś może zobaczyć coś więcej, w tej sytuacji najważniejsze było nakarmienie córki, żeby nie płakała z głodu.

W tym momencie zrozumiałam jedną ważną rzecz, że kiedy Twoje dziecko płacze nie jest ważne jakie masz podejście do karmienia publicznego tylko to żeby nakarmić dziecko. Nie twierdzę, że każda mama tak bezproblemowo podejdzie do karmienia publicznego, jednak chodzi o to, że niektóre nasze poglądy mogą się bardzo szybo zmienić przy takim małym człowieku.

Jeśli jednak karmienie publiczne Cię krępuje są dwa wyjścia – posiadanie przy sobie ściągniętego mleka gotowego w każde chwili do podania, albo wybieranie się w takie miejsca, gdzie da się znaleźć ustronny kąt do karmieni, ewentualnie planowanie wycieczek aby dziecko było już najedzone, jednak to ostatnie jest o tyle trudne, że czasem dziecko bywa głodne po pół godzinie od ostatniego karmienia.

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.