Macierzyństwo :)

czyli jak dziecko zmienia kobietę (i mężczyznę)

Druga ciąża jest inna 25 Październik 2010

Filed under: ciąża — mamadorota @ 06:57
Tags: , ,

Druga ciąża jest inna, tu nie mam żadnych wątpliwości. Poza kwestią tego, że samopoczucie jest inne (czyli jeśli miało się w pierwszej ciąży mdłości to w drugiej może ich nie być lub na odwrót), dochodzi jeszcze aspekt, że jeden szkrab już jest w domu i nie do końca jest czas na słabości i rozpieszczanie siebie. Czasem łapię się na tym, że nawet jakoś mocno nie zwracam uwagi na ruchy maleństwa i już nie sprawiają mi takiej frajdy jak w pierwszej ciąży.

Dochodzi chyba też kwestia, że to wszystko się już zna, więc nie ma takiej ciekawości w stosunku do odmiennego stanu jak przy pierwszym dziecku. A może tylko ja tak mam?

 

Gdy dziecko bije… 22 Październik 2010

Postanowiłam wrócić do tego tematu. Co prawda moje dziecko mając ponad 1,5 roku przestało bić, ale mimo wszystko warto się zastanowić nad tym tematem.

Przede wszystkim warto pomyśleć nad tym co zwykle bywa przyczyną takich zachowań:

  • brak uwagi ze strony najbliższych
  • próba zwrócenia uwagi na siebie
  • próba powiedzenia „nie”
  • dziecko widziało takie zachowanie gdzieś w okolicy (rodzina, dzieci/dorośli na podwórku, telewizja) i naśladuje
  • próba odreagowania złych emocji
  • taki wiek (myślę, że z tym stwierdzeniem jednak należy być ostrożnym)

A teraz co można zrobić:

  • może jakaś zabawka, na której dziecko mogło by się wyżyć?
  • Pokazać jak odreagowywać złość – ja np. kładłam się na łóżku i uderzałam rękami i nogami w materac – lub to samo robiłam kończynami dziecka (nie wiem jak to ładniej określić ;) ). Zwykle kończyło się to śmiechem i był to dobry sposób na napady złości bo na coś się nie zgadzaliśmy
  • poświęcać dziecku jak najwięcej uwagi
  • jeśli bije ja podstawiałam rękę – konsekwencją była zabawa w łapki ;) a złość odchodziła
  • oczywiście warto tłumaczyć, że tak nie wolno i że boli – my dodatkowo oczekiwaliśmy, że córka przeprosi i dopóki tego nie zrobiła osoba, którą uderzyła nie bawiła się z nią.
  • Jeśli dzieje się to w towarzystwie, można odseparować na trochę dziecko od zabawy
  • warto mówić dziecku o uczuciach, że rozumiecie, że może być złe/rozdrażnione i że nie ma w tym nic złego i pokazać jak odreagować te emocje
  • warto znaleźć dziecku inne zajęcie

Oczywiście kolejność rad jest dość przypadkowa i każdemu co innego może pomagać. A może Wy macie jakieś inne spostrzeżenia jeśli chodzi o przyczyny autoagresji lub agresji wobec innych dzieci? Albo znacie jeszcze jakieś ciekawe i skuteczne sposoby na walkę z nią?

 

A może by tak jeszcze jedno dziecko? 21 Październik 2010

Decyzja o kolejnym (przynajmniej drugim ;) ) dziecku nie jest prosta. Pierwsze już trochę odchowane i człowiek już prawie nie pamięta jak to było na początku. Poza tym, jak tu podzielić sprawiedliwie uwagę pomiędzy dwójkę? Człowiek i przy jednym ma mnóstwo roboty, a w ogóle to chyba nie najlepszy moment?

Myślę, że wiele rodziców ma wątpliwości przy kolejnym dziecko, zresztą podobnie jak przy pierwszym. W głowie kłębią się różne pytania – Czy aby na pewno teraz? Jak będzie wyglądało nasze życie i czy sobie poradzimy? itp. Obawiam się, że tak jak w przypadku pierwszego dziecka tak i przy kolejnym nie istnieje chyba idealny moment (taki do zaplanowania przez nas ;) ). Dobry może się okazać ten, który wybrało nasze maleństwo na moment pojawienia się w naszym życiu. Czasami zdanie się na naturę bywa najlepsze :) .

Dla pocieszenia mogę napisać od mam, które mają więcej niż jedno dziecko, że:

  • miłości się nie dzieli pomiędzy dzieci, wraz z pojawieniem się nowego członka rodziny mamy po prostu więcej miłości w sobie
  • w pewnym momencie dzieci zaczynają się zajmować same sobą i mamy więcej wolnego czasu niż przy jednym (mama nadzieję, że to prawda ;) ).
 

Jak to wspaniale, że mamy takie „wrażliwe” społeczeństwo… 19 Październik 2010

Mam potrzebę trochę się wyżalić, bo dzisiejszy dzień dał mi się wyjątkowo we znaki (a to dopiero połowa dnia).

Ogólnie mam wrażenie, że pod względem empatii wśród ludzi, przynajmniej w komunikacji miejskiej jest nawet nieźle. W większości przypadków zawsze znajdzie się ktoś kto ustąpi miejsce kobiecie w ciąży bądź z dzieckiem (nawet tacie z dzieckiem ;) ). Jeśli nawet nie ejst to reakcja natychmiastowa, to jeśli poprosi się o ustąpienie miejsca to też nie ma problemu i ludzie raczej nie narzekają.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w sklepie, czyli wszędzie tam, gdzie trzeba stać w kolejce. Tutaj ludzie pokazują swoje prawdziwe oblicze. Już nawet nie mówię o tym, żeby kobieta w ciąży została obsłużona poza kolejnością. Niby są kasy pierwszeństwa, albo jakieś informacje, ale nie są na tyle widoczne, żeby było wiadomo czy taka osoba jest obsługiwana poza kolejnością, a już na pewno (nawet jeśli są) to nikt się nie kwapi do tego aby taką osobę przepuścić.

Czemu w ogóle poruszam ten temat? Bo dzisiaj, jak co dzień zresztą, byłam z córką i wózkiem kupić dla niej jakąś bułkę na drugie śniadanie. Sytuacja wyglądała jak co dzień, kolejka w piekarni, więc stałyśmy sobie przed. Córcia wyszła z wózka bo nudno ;) . No i właściwie zaczęło się już wtedy. Pojawiła się pani, niby sympatyczna, której zwróciłam uwagę, że my też stoimy w kolejce. I zaczęła się rozmowa:

- To czemu Pani nie wchodzi?

- Bo nie ma w środku miejsca. – po wyjściu jakiś 2 osób udaje się nam i Pani wejść do środka. Oczywiście nadal jest sporo ludzi i ciężko pokazać dziecku co jest żeby sobie wybrała. Może jestem dziwna, ale pozwalam dziecku wybrać to na co ma ochotę do jedzenia, myślę, że nie jest to żadna zbrodnia.

Kiedy udało nam się dotrzeć do kasy pozwalam dziecku wybrać bułkę, a miła Pani na to:

- Nie dość, że zajmuje pani dużo miejsca z wózkiem, to jeszcze traci pani czas i pozwala dziecku teraz wybierać. Inni też czekają. (oczywiście wypowiedź parafrazuję, bo słowo w słowo nie potrafię powtórzyć).

W każdym bądź razie zrobiło mi się na prawdę przykro :( .  Kurcze człowiek stoi w kolejce i nie przepycha się. Odstałyśmy swoje i nie miałam jak wcześniej pokazać dziecku co ma do wyboru. Przecież 2-letnie dziecko też nie należy do najcierpliwszych, a ja mając dwie ręce, którymi muszę obsługiwać dziecko i wózek nie jestem w stanie się rozdwoić. Gdybym wiedziała wcześniej, w ogóle bym się nie odezwała i pozwoliła Pani kupić pieczywo przede mną. Może dzisiejsza aura jest mało pozytywna, ale do tej pory jeszcze ani razu nikt się nie czepiał, że jestem z wózkiem albo że dziecko sobie wybiera coś do jedzenia i zajmuje to chwilkę.

 

Co bym zmieniła w swoim porodzie, gdybym mogła… 7 Październik 2010

Filed under: ciąża,poród — mamadorota @ 07:23
Tags: ,

…czyli jak drugi raz nie popełnić tych samych błędów.

Tak ostatnio naszło mnie na wspominki swojego porodu. Zaczęłam się zastanawiać co bym zmieniła, ewentualnie co doradzić tym, którzy są jeszcze przed tym wydarzeniem.

Jedna rzeczy, która chyba przychodzi mi na myśl w pierwszej kolejności to szkoła rodzenia – warto ja dopasować tak, żeby była bliżej terminu porodu – z dość prostego powodu, po 2 miesiącach nie będziecie zbyt wiele pamiętać z tego co było – my skończyliśmy zajęcia jakoś w połowie maja, a rodziłam na koniec lipca. Jeśli nie ma takiej możliwości, to przynajmniej (mimo materiałów, które dostajecie) czasem warto robić notatki – zwłaszcza dotyczące oddychania i pozycji w trakcie porodu. Muszę przyznać, że kiedy znalazłam się już na sali porodowej ta wiedza zupełnie mi wyleciała z głowy, nie pamiętałam o tym jak i kiedy oddychać – to nie znaczy, że bez tego nie da się urodzić bo zwykle położna będzie informować, ale jeśli się to przećwiczy, to hasłowa pomoc będzie wystarczająca.

Kolejną rzeczą jest „posiadanie” zaufanej położnej, która nie będzie musiała interesować się innymi rodzącymi. Byłaby właśnie w celu przypominania o odpowiednim oddechu, można by było jej w każdej chwili zadać pytanie i co dla mnie ważne, pewnie nie leżałabym na porodówce tylko chodziła sobie spokojnie po sali, w ten sposób przyspieszając rozwój akcji, no i nie kazano by mi rodzić leżąc na plecach :/.

Ostatnią, w tej chwili dla mnie dość istotną sprawą, byłby poród w domu. Takie rozwiązanie z dwóch podstawowych powodów – nie ryzykowałabym odesłania do innego szpitala i niepewności czy i gdzie zostanę przyjęta. Mogłabym rodzić w godnych warunkach jakie zapewnia pokój do porodów rodzinnych. No i co równie ważne, to byłby spokój – bez pełnego szaleństwa związanego z obchodami lekarskimi itp.

Jest jeszcze jedna rzecz, o którą trzeba zadbać samemu, a o której się nie myśli – warto się przespać choć chwilę po porodzie, zwłaszcza jeśli skończył się wieczorem lub w nocy i mąż/partner zaraz będzie musiał iść do domu. W szpytali będą Was gonić, aby w 6-8 godzin po porodzie pójść do toalety i zrobić siusiu. Ja byłam bardzo zmęczona po porodzie i teraz wiem, że popełniłam bląd nie idąc spać. Oczywiście nic na siłę – jeśli nie potrzebujesz nie musisz, ale myślę, że warto o tym pomyśleć lub po prostu wiedzieć.

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.