Macierzyństwo jest fajne, ale do czasu. Mi szybko zaczęło brakować towarzystwa, kogoś z kim dało by się pogadać, pójść na kawę, porozmawiać o problemach, podpytać się co i jak, może dowiedzieć się, że ta inna osoba też ma takie problemy. Zaczęłam więc szukać jakiś zajęć dla mam z dziećmi… muszę przyznać, że nie było to łatwe zadanie, z jednej strony jest tego dużo, ale dla mamy, która jeździ komunikacją miejską niektóre są nieosiągalne – bo jechać ponad godzinę na 45 minutowe zajęcia, to troszkę za dużo jak dla mnie.
Na szczęście udało mi się znaleźć coś, co mąż nazwał „kręgiem wsparcia” i to było coś czego mi trzeba było – miejsce gdzie można szczerze porozmawiać z kobietami w bardzo podobnej sytuacji. To było dla mnie bardzo ważne, że znalazłam swoje miejsce jako matka i kobieta – Krąg Matek stał się dla mnie wybawieniem. Z niecierpliwością czekałam każdego czwartku aby się odstresować, pogadać i odreagować stresy z tygodnia. Jasne, że nie każda kobieta może potrzebować czegoś takiego, ale myślę, że jeśli nie dla siebie to może dla innych by im służyć radą i pomocą. Każda mama czyta wiele książek czy czasopism i posiada jakąś wiedzę, czasami z własnego doświadczenia, czasami z doświadczenia innych. Tutaj chyba najważniejsze aby czasem rozwiać mity, które funkcjonują wszędzie, poznać inne opinie i wybrać to co nam odpowiada i z czym będziemy czuć się dobrze. Mimo, że zajęcia z kręgu się skończyły, nasza grupa mam trzyma się nadal razem, służąc sobie nawzajem radą, wsparciem i swoim towarzystwem, a i dzieci wydają się być zadowolone z takiego obrotu sprawy – są w podobnym wieku
, więc potrafią się zająć sobą choć przez chwilę co daje nam trochę wytchnienia od codziennego galimatiasu.
Tak czy inaczej, myślę że warto sobie znaleźć takie miejsce, gdzie można pójść z dzieckiem i nie zamykać się w domu. Nie każde dziecko jest aniołem, co to to nie, niektóre potrafią pokazać charakterek, ale w takim miejscu to nie jest ważne, ja przestałam się po tym przejmować tym, że dziecko mi płacze w autobusie – to nie znaczy, że nie przeszkadzał mi płacz i pozostaje na niego nieczuła, raczej o to, że przestałam się przejmować reakcjami innych, którzy dziwnie na mnie patrzyli jakbym była wyrodną matką bo moje dziecko płacze a ja jeszcze nic z tym nie zrobiłam.
a co zrobic jak jest sie w ciazy i pracuje sie lecz ta praca nie jest spelnieniem marzen i caly czas czlowiekowi brakuje poczucia szczescia. A wydawaloby sie ze ma wszystko to co chcialam do spelnienia, dobrego meza, prace i w koncu swoje malenstwo ktore urodzi sie w lato. Caly czas sie zastanawiam co moglabym robic i czym sie zajac aby sprawialo to ze jestem szczesliwa. co robic…. desperacko szukam porady moze tutaj ja znajde